Ponad Eucharystię żaden inny sakrament nie jest bardziej zbawienny; on usuwa grzechy, pomnaża                                              cnoty, duszę nasyca obfitością duchowych darów.      – Św. Tomasz z Akwinu

Hej.

Te wakacje minęły mi bardzo szybko. Byłam szczerze mówiąc ciągle na wyjazdach. A tu  morze, jeziorko, oaza i tak się zebrało. Wg w moim  mieście rodzinnym byłam ok 10 dni . To bardzo mało. Kiedy potrafiłam przesiedzieć ciągle w domu, w  czterech ścianach ,  z pilotem w ręku i mnóstwem  popcornu :D

Ale w tym roku powiedziałam stanowczo NIE.!! Nie będę ciągle siedzieć w domu i pić i palić ze znajomi ( rok  temu to codziennie  paliłam i piłam po 2 piwa z przyjaciółmi)    , Chce  coś  wartościowego i innego, Czegoś  nowego, jakieś przygody. I zaczęło się.

- Wyjazd z Grześkiem który mógł być lepszy tzn, więcej modlitw, śpiewu, czuwanie,   mszy.  Szkoda, ze tak nie było, ale  było mnóstwo dzieci ok 12 lat i One nie chciały się modlić, tylko chodzić na basen , bawić się. Rozumiem Ich, Bo jak sama byłam w Ich wieku to nie miałam w głowie modlitwy -klęczeć z założonymi rękoma i mówić Ojcze Nasz…  Zdrowaś Maryjo….Ale teraz się to zmieniło. Wolę modlitwę. Kiedyś to tak  nie doceniałam,  ale teraz zdecydowanie tak.

- Na oazie było inaczej. Tam było taka prawdziwa modlitwa , atmosfera. Były konferencje , długie kazania, na których dużo osób zasypiała . Ale byli tez tacy , którzy słucha ,. Ja byłam w tej drugiej grupie :)  Te kazania były może długie ale tez w nich było mnóstwo wiadomości. Nie które wiadomości  wiedziałam, a nie które nie. np . dowiedziałam się, że istnieje takie coś jak spowiedź generalna, brewiarz. o cudach. i jeszcze o mnóstwo  inne rzeczy .  Tam poznałam ludzi, którzy są tacy sami jak ja. Najpierw mniej byli religijni a teraz bardziej, Nie wstydzą się tego co robią, w co wierzą. Nie wstydzą  się nosić krzyżyka na szyi. Znam jedna historię, że pewna dziewczyna nosiła krzyżyk do szkoły i jej znajoma powiedziała- Co masz na szyi,?  a Ona odpowiedziała -że  to jest krzyżyk z Chrystusem a ta znajoma odpowiedziała – Ty w to wierzysz,? jesteś  głupie. Znam jeszcze parę takich historii ;

Ale wracając do ludzi . Tam poznałam pewnego kleryka – Marek. On pokazał, że można się bawić przy Bogu i to jest wspaniale. Ma cudowne niebieskie oczy.  Jest coś w nich , że przyciąga wzrok. Wg On patrzy się w głęboko oczy. Każdemu, Oprócz chłopaków :)  Pod koniec każdego przytulał itp. Rozdałam numer swój itp. Więc mam z Nim  kontakt . Polubiłam Go, Chyba nawet zbyt dobrze. Przez Niego mam chaos …. w sercu i myślach.

Nie wiem co czuję . Czuje coś do Niego….. chyba zauroczenie, ale zauroczenie jest  z wyglądem. Ale my przecież rozmawialiśmy, śmialiśmy się. On mnie wkurzał i to specjalnie :D  Ale te Jego oczy są niesamowita, takie duże, takie niebieskie. Pierwszy raz widzie takie .!!!!

A co Grzesia. Nic się nie zmieniło. No może troszkę. Chyba przyzwyczaiłam się już do tego, że nie będzie nic. On przecież jest kapłanem. Celibat, służba Bogu przy ołtarzu. Chyba ta miłość bądź zauroczenie Jego osobą  już nie jest taka jak na początku. Jak w lutym czy w grudniu. czy jeszcze nawet  w czerwcu. Chyba te, nie widzenie Go tak podziałało na mnie.  Ale jest w moim sercu i zawsze będzie. Ale już nie tak mocno jak na początku.

Ps. Od teraz będzie tu pisać bardziej religijnie . Nie wystraszcie się. Kocham Was i dziękuje za komentarze :*