Bez kategorii

Kurwa .

Kurwa.

Tak mogę podsumować mój dzisiejszy, ale raczej weekendowy nastrój. W piętak widziałam Go na festynie w szkole. Nie miałam odwagi pójść i zagadać. Nie wiem dlaczego, chyba miałam blokadę. Ale widziałam mnie i powiedział moje imię -jeden plus. Po 22 jechałam busem do  wujka nad jezioro. Kurdę, jak wyjeżdżałam z miasta miałam łzy w oczach, Bo wiedziałam ze tu jest moja miłość. Łzy leciały mi przez całą podróż. Nie chciałam jechać , ale wujek zachęcił mnie tym, że się  opale :D W dodatku w autobusie przede mną siedziała para. Ciągle się całowała, przytulała. mówiła Kocham Cię. Po  tym bardziej wzmogło mojego doła. Z piątku na sobotę miałam sen, w którym był Grzesiu i proboszcz z  mojej parafii. Zachowywaliśmy się normalnie. Byliśmy w jakimś mieszkaniu, Ja z Grześkiem czuliśmy się w tym mieszkaniu dość swobodnie. Tak jakby byłoby nasze mieszkanie,. Wg trzymaliśmy się za rękę, całowaliśmy się, widać było ze kochamy się. Jak poszedł proboszcz robiliśmy to w kuchni na stole :D . Gdy się obudziła, nie wiedziałam czy to sen czy to rzeczywistość. Miałam humor calutki dzień. Ale wieczorem gdy robiło się ciemno znowu dopadł mnie dołek. Z sobotę na niedziele spałam strasznie, Kręciłam się, wstawałam, piłam wodę, nie mogłam spać. A gdy zasnęłam to śnił mi się koszmar. Już nie pamiętam co, ale obudziłam się cała spocona. Gdy wracałam do rodzinnego miasta, Cieszyłam się . Nie mogłam doczekać się godziny 18.00 . Gdy wybiła te godzina, w kościele zabrzmiały dzwonki, oznaczające wstanie   bo ksiądz wychodzi z zakrystii, A gdy ujrzałam Miśka w białej szacie to opadła mi szczęka., serce zaczęło mi szybciej bić, uśmiech na  twarzy, dreszcz na całym ciele, bo ujrzałam Jego, Tego, który ukradł mi serce ( nieświadomie!!)  Nie mogłam napatrzeć się na Niego.  A ż było mi głupio :)

Bardzo tęsknie za Tobą, dniami i nocami.  Wkurza mnie to, że widzimy się a nie gadamy, bo ktoś idzie z Tobą lub ze mną ;/  Na mszy patrzymy się na siebie , a nie masz odwagi / ja nie mam odwagi podejść i zagadać. Może wydaje się, że jest twardą suką , a tak na prawdę jestem szara myszką, która płacze w domu, nocą z  pierdół. Którą wszystko wkurza, gdy nie idzie po jej myśli. Zżera mnie od środka. Taka jestem, ukrywam własne „Ja”. Dla własnego bezpieczeństwa. Dla tego, że boje się , co innymi ludzie pomyślą, gdy ujrzą mnie prawdziwą, bez maski.

Ktoś inny niż X

Od jakiegoś czasu słucham tej piosenkę .Wydaje mi się, że ta piosenka pasuje do Nas, zakochanych w X.!!



 

Nie dawno była niedziele. W niedziele mogę popatrzeć się na mojego ukochanego. Na tego jedynego, który ukradł mi erce, Nie świadomie ( jeszcze!! ) Planuje Mu wyznać, ale jeszcze nie, być może w  te wakacje. (Być może  zaproszę go na spacer??) Ale jeszcze nie wiem kiedy. Teraz jest najważniejsza nauka ( wybroniłam się z 3 przedmiotów :)) jeszcze pozostało mi dwa: Fizyka oraz angielski-masakryczne przedmioty.Po co w życiu fizyka.!!!??? Nie zamierzam być fizyczka brrr .Angielski jest potrzebny w życiu. Racja.!! To moja wina że go nie zadbałam. Moja wielka wielka wina :)

Od jakiegoś czasu pojawił się w moim życiu pewny Romeo. Tego Romeo poznałam przez czat. Pisaliśmy razem jakiś czas. Zaproponował spotkanie. Zgodziłam się. A  czemu by nie.?? Może bym wtedy zapomniała o X? Nie nie.!!  Chodziło mi o to, żeby , no własnie o co ? Może chciała sobie wyobrazić że to Grzesiek ..?? Przecież to GŁUPIE.!!!! Myślę że kierowało mnie instynkt, instynkt , który kieruje tym, że chce się poznać kogoś innego. Tak.!! Na pewno to mnie kierowało. Chciałam poznać kogoś innego, kogoś , który mnie wg nie zna, Nie zna moich wad i zalet.  Nie zna mojego charakteru itp.  Więc , gdy nadeszło te spotkanie, miałam milion myśli na sekundę . Czy dobrze robię, czy ten chłopak nie okaże się psychopatą.? Ale jednak nie. Okazało się że chłopak jest bardzo  miły. Bardzo mnie zaskoczyło , że na pierwszym spotkaniu dał mi mała bordowa różę :) Pierwsze wrażenie było ok. Ale co dalej .?  Okazało się że  rozmawiamy rozmawiamy ale  żeby jakoś wyjątkowo – nie. Po 2 godzinach poszłam do domu. Po prostu nudziłam się przy Nim. Wieczorem , gdy pisaliśmy na GG okazało się że ten Pan coś poczuł do mnie,  a ja wręcz przeciwnie. Może wyda się to głupie ale  zaproponował mi chodzenie. A ja nie chciałam. Wiedziałam   już wtedy że nie będę szczęśliwa w tym związku.  Nie chciałam Go ranić. Ranić moja chłodem. Postanowiłam pogadać z Nim o tym. Specjalnie zmieniłam swoje plany , żeby pogadać z Nim.  Gdy Mu powiedziałam, to powiedział ze spodziewał się tego. Ale najważniejsze, że zrozumiał. Nie jest zły na mnie. Niestety nadal piszemy ze sobą, chciałam wg zerwać z Nim kontakty ale nie udało się , nie mogłam Mu tego zrobić. Może kiedyś. Na pewno.

Podczas tych spotkań czułam jak w sercu coś nie gra dobrze. Jak by się psuło przy  Nim. Jak by umierało. Nie byłam zadowolona z tych spotkań. Teraz nawet żałuje. Ale na  pewno nie zrezygnuje z pisaniem z obcymi. Mam jeden dowód. Najważniejszy .!!!

GRZESIU WYPEŁNIJ CAŁE MOJE SERCE . MYŚLĘ I JESTEM TEGO PEWNA ŻE DOŚĆ  DŁUGO BĘDĘ SIĘ TAK CZUĆ PRZY INNYM CHŁOPAKU/FACECIE. GRZESIU MOŻE  O TYM JESZCZE NIE WIEM, ALE SIĘ DOWIE. I NA PEWNO WAM TU NAPISZĘ. BO TU MOGĘ PISAĆ O WSZYSTKIM I O NICZYM. I WIEM , ŻE TU WY MNIE WYSŁUCHACIE, ZROZUMIECIE ORAZ DORADZICIE. DZIĘKUJE WAM ZA WSZYSTKO.  

JESTEŚCIE WIELKIE, DZIĘKUJE I BUŹKA :* 

„Porzucone sutanny ”

Widzę że, książka pt. „Porzucone sutanny ” w zbudza zainteresowanie. Więc postanowiłam  ją troszkę opisać. Ks. Piotr Dzedzej napisał książkę , która opowiada o ludziach , którzy  odeszli od kapłaństwa. Sam nawet tytuł o tym świadczy. Sam tekst jest zbudowany jako wywiady. Najpierw umawiał się przez tel , ale zawsze dzwonili i odwołali spotkanie., Więc Piotr zmienił taktykę. Nie dzwonił,. lecz jechał do Ich domu. Dopiero wtedy się pytał i rozmowę, i zawsze się zgadzali.  Jedni powiedzieli dzieciom o przeszłości ojca a niektórzy nie. Niektórzy byli zmuszani przez matkę. Jeden na łożu śmierci Swojej matki dowiedział się że jest synem księdza. Dużo jest historii, i każda jest inna. Z każdej patrzy się z innej strony. Nie można powiedzieć gdy kapłan odchodzi z kapłaństwa że ” Pewnie jest z kobietą ”  Nie znamy szczegółów. Nie wiemy czy ma powołanie czy nie, czy nie był przez kogoś zmuszani  itp. Inny nie wytrzymują tej samotności i wtedy  ulega pokusom. Jeden woli kobietę, inny vódkę a inny szybkie samochody i kluby z striptizem. Ja już wolę żeby ks miał kobietę i żeby był szczęśliwi z nią niż,    był alkocholikiem czy patrzał się na nagie ciało dziwki. To jest już moje zdanie , Każda osoba ma inne.

Dziś Boże Ciało. Dzień święty. Ja tego nie czuje, Byłam na mszy oraz na procesji ale to nic, Chciałam pogadać sobie z X. ale nie mogłam,  każdy  chciał z Nim pogadać. A ja nie miałam tyle odwagi żeby podejść , zagadać itp.  Czuje się fatalnie, Tęsknie . Tęsknienie, to już chyba najgorsza choroba na świecie :(  Bym chciała z Nim pogadać, jest tak blisko mojej ręki, tylko na wyciągnięcie ręki ale jest tak daleko. Daleko mega serca. Już mam dość szczerze mówiąc.  Tej miłość, ona tak boli jak ch*j

Chyba się przejdę obok kościoła i usiądę na ławce i zaciągne się dymem tytoniowym.

….

„Na­wet jeśli cza­sem trochę się skarżę – mówiło ser­ce – to tyl­ko dla­tego, że jes­tem ser­cem ludzkim, a one są właśnie ta­kie. Oba­wiają się sięgnąć po swo­je naj­wyższe marze­nia, po­nieważ wy­daje im się że nie są ich god­ne, al­bo że nig­dy im się to nie uda. My, ser­ca, umiera­my na samą myśl o miłościach, które prze­padły na zaw­sze, o chwi­lach, które mogły być piękne, a nie były, o skar­bach, które mogły być od­kry­te, ale po­zos­tają na zaw­sze niewi­doczne pod pias­kiem. Gdy tak się dzieje, zaw­sze na ko­niec cier­pi­my straszli­we męki.

Moje serce obawia się cierpień. Powiedz mu, że strach przed cierpieniem jest straszniejszy niż samo cierpienie. I że żadne serce nie cierpiało nigdy, gdy sięgało po swoje marzenia, bo każda chwila poszukiwań jest chwilą spotkania z Bogiem i z wiecznością”.

Niedziela.

Ale to już było, i nie wróci więcej…….

Wczoraj była sobota. Była udana ponieważ cały dzień spędziłam z X. Parafia organizowała pieszą wycieczkę na ” Piknik” za miasto. Szliśmy nie całą godzinkę. Podczas marszu były żarty, śmiechy, uśmiechy. Przez chwilę szłam sama , z przodu, nie miałam ochoty rozmawiać. Ludzie to zrozumieli. Gdy odwróciłam się i popatrzałam na X to się uśmiechnął, poczułam wtedy niesamowite ciepło w brzuchu. Cieszyłam się że mnie namówił na to. Sama bym nie poszłam. Nie mam tylu odwagi. Tam było ognisko, siatkówka. Grałam z X w kosza. Dał mi wygrać :D  Ok 18 wróciliśmy do miasta i na plac. Błogosławieństwo przez ręce  proboszcza  i każdy poszedł do domu. Dziś nogi bolą mnie strasznie  i tyłek. A dlaczego tyłek mnie boli.? Bo jak siedziałam na ławce i piekłam sobie kiełbaskę to kochany ministrant wepchnął się , a ja wylądowałam na trawie. Każdy w śmiech :d Było mi smutno ze musieliśmy już wracać. Na pewno pójdę jeszcze raz, jak będzie organizowane.

Dziś niedziele. Lubię niedziele pod jednym względem. Mogę popatrzeć się na X. A tak omijając ten fakt to, nie. Trzeba lekcje zrobić, pouczyć się.  Po prostu masakra. Odliczam dni do wakacji. Ale najpierw trzeba wyjść z 3 przedmiotów ( jestem zagrożona z : chemii, fizyka oraz angielski  )  Jak zdam to robię imprezę na działce u znajomych :D

Więc , moje Kochana Panie. Trzymajcie za Mnie kciuki za szkołę,  oraz za sprawy sercowe. Pozdrawiam :**

Co u Mnie.? Nic nowego. Może robimy małe kroczki do przodu, ale  naprawdę  małe, jak u dziecka, które zaczyna dopiero chodzić. Widzimy się prawie codziennie.  Ostatnio wracam sobie ze szkoły, gorąco, zmęnczona bo lekcje do 16 miałam,  ledwo co żyłam .  Jadzie jakiś facet na rowerze , od razu Go rozpoznałam ze to On. Serce podskoczyło mi do gardła, pojawił się uśmiech . Po prostu coś cudnego.  Bym chciała żeby było coś więcej, ale na razie mi to wystarcza. Może kiedy, coś będzie , może przyjaźń.? Być może.  Sama już nie wiem, Są dni kiedy mam doła. Kiedy cholerne tęsknie za Nim. A nie mogę nic zrobić. Bo nie chcę się na rzucać.  Patrzę w monitor na Jego zdjęcie i marzę, marzę te rzeczy , które bym chciała żeby się spełniły, ale po chwili schodzie na ziemię , myślę realnie. On ksiądz , ja zwykła myszka. Ja zakochana w Nim, On nie. On bardzo dobrze wykształcony, a ja nie . Czym bardziej się zastanawiam to tym większego mam doła. Czemu ten świat jest skomplikowany.?  Każdy zadaje mi te pytanie. Sama nie wiem . Sama nie znam na to odpowiedz.  A sama bym chciała , znać na to odpowiedź.

Spotkanie.

W czwartek postanowiłam pójść na apel o 21.00 . Nie mogłam dłużej wytrzymać. Musiałam Go zobaczyć. Musiałam zobaczyć Jego uśmiech, te czekoladowa oczy , Jego męski głos :) Postanowiłam pójść na msze w niedziele do mojego kościoła.   Po mszy przeprosiłam Go za jeden wyczyn  myślałam że będzie mi dawał kazania ale myliłam się. Za to  usłyszałam „nic się nie stało, innym razem jak będziesz mieć czas”  i przepiękny uśmiech :)) Zaprosił mnie na jedną rzecz , Nie napisze tutaj bo jakaś osoba by mogła by się skapnąć  o kogo chodzi a ja nie chcę żeby X miał problem i ja. Dziękuje za komentarze i rozmowy na gg. Bez Was bym oszalała. Dziękuje Kochanie :**

Zrozumienie.

Kochanie.!!

Tęsknie za Tobą. Dniami i nocami. Widzie Cie przelotnie ale Mi to nic nie daje. Ale wiem że „takie coś ” pomoże Mi. Zrozumieć ten sens, sens tej miłości. Może takie nie widzenie się pomoże w czymś.? Może pomoże zrozumieć coś Tobie a może nie.? Sama nie wiem, Ale wiem że ja wreszcie zaczynam rozumieć że to jest prawdziwe uczucie do Ciebie .Wreszcie to czuje, to „coś” w moim sercu oraz w głowie. Nie rozumiem dziewczyn , które zdychają do  wszyskich chłopaków w szkole. To przeciesz jest chore, nie uważacie.? Taki związek dla pokaz , dla znajomych. Masakra. Szkoda słów. tylko śmiać się chce jak to widzi się.

Rozczarowanie.

Dziś byliśmy umówieni. Ale oczywiście coś musiało wypaść X. Jak zwykle. Jestem do tego przyzwyczajona.  Czasem myślę że On robi to specjalnie żebym przychodziła do kościoła. Do Boga. Ale ja nie zamierzam, Nie zamierzam być kobietą na rozkazy., Chcę  być kobietą , która ma swoje zdania i będzie do tego dążyć. Ale jak na razie nie jestem takim typem, muszę się nauczyć. Choć wydaje się że jestem twardą suką , ale to się tylko wydaje, W głębi serca jestem szara myszką, która się boi , która nie ma własnego zdania. Która ma wielkie marzenia , ale i tak je nie spełni bo nie ma wystarczająco  wiary w siebie.

Jesteśmy umówieni na piątek, ale teraz ja specjalnie nie przyjdę, Niech poczuje się jak taj jak Ja. Chyba wg przestane chodzić do kościoła. Mam dość. Chodzenie do kościoła dla mnie oznacza patrzenie się na X i uśmiechy i podpis w rubryce Najświętsza Eucharystia  w indeksie do bierzmowania. To nie jest fer dla Boga,.  Ja tak nie chcę.  Może podczas tej przerwy dokładnie sobie to wszystko przemyślę, może dla X będzie to oznaka do tej rozmowy .? Może coś podziała. Sma nie wiem.

Panie Boże, czemu postawiłeś na Mojej drodze X .? Co chciałeś przez to uczynić.? Nauczyć mnie żalu i tęsknoty .?  Mnóstwo wylanych łez w poduszkę,.? Mogę Ci powiedzieć ręką na sercu , że znam już te uczucie. Znam uczuciem , które zżera mnie od środka. Kocham Twojego ucznia, który naucza wiernych. Tak, wiem. Że to nie powinno być, ale wybacz Mu Panie Boże. Nie chciałam . Chcę żeby X był dobrym księdzem, na Twoje podobieństwo czyli  czysta dusza, nie poplamiona grzechami.

Miłość jest czymś , czym człowiek powinien się cieszyć, a nie być smutny. Choć są wyjątki.

Smutek.

Smutek. Dzisiejszego dnia mam takie odczucie. Smutek. Od rana byłam smutna. Od tak.  Nie wiem dlaczego.  Po całym dniu w nerwach ( jestem przed okresem ) poszłam na dłuuugi spacer. Na kanał. Zapaliłam i  natychmiast   zrobiło się   lepiej na  duszy.  Ale nie całkiem.  Gdy wracałam przechodziłam koło placu przy kościele. Postanowiłam wejdź. Tam odnajduje spokój,  wyciszam się, myślę. Tam zawsze przychodzą mi rozwiązania na moje pytania i błędy popełnione w życiu.  Po 21.00 gdy dzwony zabiły zobaczyłam jak X jedzie na rowerze z zakupów. Szybko pomyślałam – zajebiście.  Ale na tym się skończyło. Przejechał obok Mnie nawet nie spojrzał.  Wiatr powiał , poczułam dreszcz na całym ciele, i łzy w oczach. Jeszcze trzymałam się  nadziei że pojedzie odstawić rower i przyjdzie do Mnie. Ale po 10 min poszłam na dno z całą nadzieją.   Poczułam jak słone łzy zlatują Mi po ciepłym policzku. Poczułam  ich smak. Co raz częściej czuje je na moim ciele. Co raz częściej płacze przez wszystkich  osób , które znam i kocham oraz przez jedną dziesiątą przez Niego.  Ze łzami w oczach poszłam do domu.  Udrazu po wejście do mieszkania poszłam do łazienki. Byłam cała czerwona. Musiałam się uspokoić, żeby Tata nie zadawał Mi ciężkich pytań do odpowiedzenia.  Zastanawiam się , czy to ma sens.? Ta cała miłość. Przez nią płaczemy a tak mało mamy z tego pożytku. Tak mało chwil daje nam Bóg z Nimi. Czy to ma sens.? Czemuż nie może był tak łatwo jak w filmach .? Że są szaleńczo w sobie zakochali, rodzina to akceptuje, tą zakazaną miłość , ludzie .  Szkoda że życie to nie bajka. Nie mam już sił. Raz jest milutki jak mały kotek,  a jeden raz chamem i gburem. Ma trudny charakter , ja to wiem, sam mi to powiedział. Ale czasem powinien postąpić wbrew swojej dumie . Swojej męskości.  Już Mnie nic nie zaskoczy. Nie wiem co dalej .? Nie wiem czy brnąć w to.?  Już nic nie wiem, nie wiem co jutro będę robić, nie wiem czy będę żyć. Czy nie będzie końca świata.? Nie znamy dnia i godziny. To jest wola Boska i powinniliśmy to uszanować kiedy Bóg będzie nas chciał zniszczyć na amen.  Koniec kropka.

Ps. Żegnam. ;(