Tęsknie.

KOCHANIE !! Tesknie za Tobą strasznie. Za Twoim uśmiechem, który powoduje że promienieje. Za dotykiem, który powoduje dreszcz na moim ciele. Za brązowymi oczami, które lśniły, w nocy przy świetle książyca. Za Twoimi gładkimi dłońmi, które daję codziennie Najświętszy Sakrament . Bardzo tęsknie, za naszymi rozmowami w nocy. Za te wygłupy, śmiechy, dowcipy. Tęsknie poprostu za całym Ciebie. Ale widzie że kochasz, to co robisz, Oddajesz się cały Bogu, Jestem z tego szcześćliwa, że Ty jesteś szcześćliwy. Chodź, moje serce jest połamane na miliony kawałków. Goi się kiedy Cię widzie, baa ! nawet jak słyszę Twój męski głos. Żyję dlatego, że wiem że gdy Cię zaboczę, będę rozromieniona, Uwielbiam ten stan. Bym mogła, tak cięgle. Ale wiem, że nie mogę stanąć pomiędzy Tobą, a Bogiem. Bo poprostu przegram. Wiem że masz mnóstwo obowiązków. Jestem z Ciebie dumna , gdy słyszę że ks.Proboszcz Cię chwali. Poprostu kocham Cię. Zawsze będziesz w moim sercu. Za 5, 10 lat, ale zawsze. Nawet jak wyjedziesz. Będę zawsze Cię pamiętać. KOCHAM CIĘ !! ♥

Spotkanie.

Dziś widziałm Go. Byliśmy umuwieni, że dziś ma dać mi i zdęcia z koloni. Od dwóch dni chodzie  do kościoła po to. Następny zawód. Ale nie umiem się na niego gniewać. Nawet jestem zadowolona , poniewarz mam możliwość zobaczyć go jeszzcze raz :)  Wczoraj, gdy weszłąm do świętyni już wiedziałam że zapomniał. Zrobił niesamowitą mine heh :)  Dziś pod koniec weszłam i nie zauważył mnie. Dziś znowu zapomniał. Trzeba coś wymyśleć, żeby nie miał tej skrerozy w takim młodym wieku :)

 

Przemyślenia.

Sercem a rozumem.

Serce mówi -tak, a rozum -nie

Cięzko jest pogodzić te dwie rzeczy. Wiesz że ta milość jest zakazana, nie powinna się zdarzyć. Ale jednak, zakochałaś się w nieodpowiednim mężczyżnie.   W mężczyżnie oddanemu Bogu. Który wybrał już swoją drogę. A jednak Wasze drogi wiodą obok siebie.   Zakochałaś się , co zrobić? Łatwo mówi się -odkochaj się, to nie jest mężczyzna dla ciebie. Ale gdy widziś ten uśmiech, te oczy, tą twarz, To wszystki skały  lodowe, które  zbudowałaś natychmiast topnieją. Chesz być przy Nim jeszcze bliżej. Dotykać, całować, mówic mu-kocham Cię. Wiesz że ten związek nie powinien być. Jest zakzany. Ma w sobie mnósto bólu . Ale Twoje serce mówi- chcę tego faceta. Nie ważne że wykonuje taki a nie inny „zawód”

I co ma taka dziewczyna zrobić? Uwarzam że powinna posłuchac serca. Czasem rozum żle podpowiada. A serce szczerze.  Więc czemu by nie sprubować?  Jeśli Ci ludzie na prawdę  się kochają, to wszystkie przeszkody wygrają. I będą szli razem, przez świat. Więdziąć że mają siebie.

Całuje :*

Kolonia :)

O 6.30 z wielkim trudem dałam radę wstać. Szybki wzięłam prysznic, ubrana poszłam do kuchni. Kawa stała już na stole. Co raz  bardziej mi się tu podobało :)  Podczas krojenia pomidorów usłyszałam Jego głos. W brzuchu czułam już motylki. Gdy wszedł byłam rozpromieniona . Gdy dotknął poczułam dreszcz na całym ciele. O 7.30 poszłam z X budzić dzieciaki. Śmiechem nie było końca. Przed śniadaniem była krótka modlitwa. Proboszcz  pięknie ułożył modlitwę.  Śniadanie było przepyszne. Aż się uszy trzęsły :)  Po posiłku poszliśmy na basen. Dzieciaki bawiły się doskonale. Po 12.00 poszłam z Paniami robić obiadek.  Szybko skończyliśmy robić, więc wróciliśmy na basen. Przed 14.00 zjedliśmy obiad. Po posiłku były gry zespołowe. Dzieciaki grały w zbijaka lub koszykówkę, Zabawy było po pachy. Po kolacji  oglądaliśmy film „król lew” . Było widać że łzy naleciały maluchom do oczu. O 22.00  zgasiliśmy światła. Do 23.00 byliśmy w kuchni podszykować obiad na następny dzień. Póżniej ksiądz przyszedł po nas. Poszliśmy na spotkanko. Proboszcz  powiedział plan, uwagi. O pół do pierwszej  pożegnaliśmy się. Jak  co wieczór X  odprowadził mnie pod pokój.  Teraz rozmawialiśmy o rodzinie. O kuzynach, rodzicach i innych osobnikach rodzinki :) Znowu zasnęłam z uśmiechem na twarzy :)

I tak wyglądały następne 4 dni. W ciągu tych dni pogłębiłam moją wież z  Bogiem oraz X. Bardzo dziękuje Bogu za ten czas. Dziękuje wszystkim za ten czas. Dziękuje bardzo bardzo, za tych cudownych ludzi, którzy tam pojechali.  Ci ludzie umieją dobrze wysłuchać ludzi, umieją wesprzeć ich na duchu :))))))

Pozdrawiam :*

 

Wyjazd

Podczas jazdy okazało się,  że wszystkich znałam. Nawet z imion !! Co mnie bardzo zdziwiło , poniewarz moja głowa nie jest w tych gierkach zbyt dobra : )  Siedziałam na środku autokaru, koło  gibelka : (  Gdy pierwszy raz rozmawialiśmy przyjrzałam Mu się z bliska.  Miał  piękne brązowe oczy, twarz  ciągle uśmiechniętą i te białe, proste ząbki, poprostu jak perełki ;) Gdy dojechaliśmy,  ksiądz wziął mój bagaż, co przez co poczułam się niezręcznie, wiec pomoglam dziewczyncę o wiele młodszej ode  mnie  i sumienie już nie gryzło :)  Organizator sprytnie nas podzielił na grupy, żeby starsza młodzież była z młodszymi, żeby Im pomagać. Ja miałam w pokoju trzy  dziewcznki. Jedna -7 lat ,  druga -6 lat oraz trzecia-11 lat. Obawiałam się że będę mieła większy problem z tą „starszą” niż z  „maluchami” . Zostawiłam dziewczyny same i poszlam do kuchni zaoferować pomoc  przy robieniu jedzionka oraz innych żeczach.  Na tym wyjżdzie było mnustwo dzieci, króre nie mialy nawet 10 lat . Więc każda para rąk się przyda  się. Panie  z uśmiechem się  zgodziły na moją propozycję :)  O 19 po rozpakowaniu i powiedzieniu regulaminu  ” stworzonego przeze mnie. Oczywiście były niedogodności z tą starszą , ale na spokojnie zrozumiała i było ok. Krótka modlitwa i pyszna kolacja. Po kolacji dzieciaki były wniebowzięte , poniewarz przyjechał „ulubiony Proboszcz na świecie ” . Witania nie bylo widać końca. Wreście po 21 każdy był już w swoim pokoju. Każdy poznawał swoich współlokatorów. O 22.00 gdy nedeszło spanie mnóstwo dzieci zaczeło plakać. Do akcji wszed Proboszcz. Po psychologicznych rozmowach z maluchami wreście  poszli spać. A ja na spotkanko. Rozmawialiśmy o dniu , który się kończył, plan na następny dzionek oraz  jak omijać problemy z maluchami. Po 1 w nocy X odprowadził mnie do pokoju. Dał mi numer. Miałam do  Niego dzwonić jak coś mi potrzeba. Podziękowałam i poszlam.  Z uśmiechem na twarzy zasnełam .

Kolonia

To było w lipcu.Moim rodzice zapisali mnie na kolonie organizowaną przez kościół. Szczeże mówiąc nie miałam ochoty jechać, bo jak można  gadać  z osobą duchowną ?

W dniu wyjazdu była msza na 8.00 byłam w kościele 10 min przed . Gdy ksiądz wyszedł z zakrystii  zatkało mnie . On był tym facetem kogo spotkałam przy sklepie. Ten przystojniak!!!!  Nie mogłam wg, zrozumieć dlaczego tak się stało. Dobrze że siedziałąm w ostatniej ławce i nikt nie widział jak obserwowałam Go . Gdy  zaczoł odprawiać mszę dreszcz przeleciał po moim ciele błyskawicznie.  Wsłuchałam się Jego głos, gesty… Tak sie wpatrywałam się  na niego że  nie zauważyłam jak ludzie zaczeli wychodzić z kościoła. Poszłam do autokaru. Musieliśmy chwilkę poczekać z odjezdem, poniewarz szanowny ksiądz się spóżniał. Gdy wszedł już nie byłam zła na Niego bo był ten , który zawrucił mi w glowie. Z uśmiechem na twarzy wyruszyliśmy, Podczas jazdy przedstawił się. Miał na imie Grzegorz.  Już dziękowałam Bogu że pojechałam.

31 grudnia

Dziś Sylwester. Więc Wam dziś życzę dużo kasy na koncie, dużo miłości z X, dużo dużo szcześcia przy boku  swoich skarbów. Dużo bym wymieniała ale nie mam czasu. Szykuje się na impreze. Jutro zobaczę mojego cuda… :)

 

Pierwsze spotkanie.

W  lipcu miałam jechac na kolonie organizowaną przez kościół. Jechało dużo moich znajomych wiec nudy  nie brakło. Włąśnie robiłam zakupy na wyjazd  gdy ujrzałam Jego. Szedł sam miał satynową czarną koszulę, która podklreślała Jego boską  figurę. Miał  trzydniowy zarost, który uwielbiam u mężczyzn. Miał czarne okulary, w których wyglądał zabójczo.  Pewnie zauważył  moje obserwowanie , poniewarz  uśmiechnoł się  od ucha do ucha  i gdy przychodził powiedział mi „Cześć”  . Zamurowało mnie ale odpowiedziełam.

Witajcie :)

Na samym początku chciałabym napisać co tu będzie widniało. Opiszę tu moją milość do kapłana . Co tu  napiszę będzie całą prawdą, będę się starać żeby pisać szczegółowo  . Już teraz przepraszam Was za moje pewne błędy , które pewnie nastąpią . Miłego czytania…:)